10 najczęściej powtarzanych mitów na temat kwasów humusowych

Spis treści

Pomimo tego, że preparaty zawierające substancje humusowe, zwłaszcza kwasy, są obecne na rynku od kilku dekad, wokół ich działania wciąż gromadzi się wiele krzywdzących mitów, nieporozumień i niedopowiedzeń. Część z nich wynika z uproszczeń marketingowych, część z niezrozumienia i błędnej interpretacji badań naukowych, a część z przenoszenia doświadczeń z jednego produktu na wszystkie inne dostępne na rynku, bez porównywania ich składu. W efekcie kwasy humusowe bywają postrzegane albo jako cudowny środek rozwiązujący wszystkie problemy gleby i roślin, albo przeciwnie – jako „chrzczona woda” o niewielkiej wartości praktycznej. Tymczasem prawda, jak zwykle, leży pośrodku. W niniejszym artykule rozprawiamy się z najczęściej powtarzanymi mitami, opierając się na aktualnej wiedzy oraz naszej wieloletniej praktyce stosowania różnych preparatów humusowych.

Mit pierwszy: „Kwasy humusowe to nawóz i mogą być stosowane zamiast nawożenia mineralnego”

Przekonanie, że kwasy humusowe mogą całkowicie zastąpić nawozy mineralne, jest jednym z najczęściej powtarzanych błędów wynikających z traktowania substancji humusowych jako nawozu organicznego. Mimo ogromnego wpływu na żyzność gleby produkty humusowe nie dostarczają azotu czy fosforu w ilościach pokrywających potrzeby pokarmowe roślin. Ich głównym zadaniem jest zwiększenie retencji wody i pojemności sorpcyjnej gleby, co ogranicza wymywanie składników odżywczych dzięki chelatowaniu makro- i mikroelementów oraz poprawia zarówno rozwój systemu korzeniowego jak i tkanek zielonych. Dzięki temu rośliny mogą skuteczniej pobierać wodę, składniki pokarmowe i lepiej prowadzić fotosyntezę, a efektywność stosowanego nawożenia znacząco wzrasta. Lepsze wykorzystanie dostępnych zasobów gleby pozwala ograniczyć dawki nawozów mineralnych o kilkanaście, a nawet do kilkudziesięciu procent bez spadku plonu – jednak skala tego efektu zależy od zasobności gleby, technologii uprawy i warunków pogodowych. Kwasy i pozostałe substancje humusowe nie są alternatywą nawozów, lecz narzędziem zwiększającym efektywność ich wykorzystania, dzięki czemu mogą kompensować część nawożenia, którego nie są w stanie całkowicie zastąpić.

 

Mit drugi: „Kwasy humusowe można stosować tylko wiosną lub jesienią”

Wiosna i jesień to dwa najczęściej polecane terminy aplikacji kwasów i innych substancji humusowych, jednak błędem jest przekonanie, że tylko wtedy przynoszą one korzyści. Preparaty humusowe można stosować praktycznie przez cały czas, a produkty zawierające wyekstrahowane kwasy humusowe najlepiej użyć w okresie aktywnej wegetacji upraw, gdy gleba ma odpowiednią wilgotność i rośliny aktywnie rosną.

Doglebowa aplikacja wiosenna przypada na okres intensywnego ożywienia procesów glebowych po zimie. Najlepsze efekty uzyskuje się, gdy temperatura gleby trwale przekroczy 8-10°C, ponieważ właśnie wtedy wyraźnie wzrasta aktywność mikroorganizmów glebowych odpowiedzialnych za wszelkie przemiany materii organicznej.

Jesienią preparaty humusowe, które nie muszą zawierać wysokiego stężenia kwasów humusowych, pełnią przede wszystkim funkcję regeneracyjną gleby. Po zbiorach wspomagają przetwarzanie resztek pożniwnych, poprawiają strukturę gleby oraz odbudowują aktywność biologiczną stanowiska. W uprawach wieloletnich, takich jak sady czy plantacje jagodowe, wspierają również rozwój korzeni oraz gromadzenie substancji zapasowych przed okresem spoczynku.

Nie oznacza to jednak, że doglebowe stosowanie kwasów humusowych latem jest bezcelowe. Wręcz przeciwnie – w okresach intensywnego wzrostu, wysokiego pobierania składników pokarmowych czy stresu wywołanego suszą lub wysoką temperaturą preparaty humusowe pomagają utrzymać aktywność systemu korzeniowego, poprawiają gospodarkę wodną gleby i zwiększają wykorzystanie zastosowanych nawozów.

W praktyce profesjonalnej często wykonuje się kilka aplikacji w ciągu sezonu, dostosowując ich terminy do technologii uprawy lub – w przypadku fertygacji – cyklicznie, co 10-14 dni, i w niedużym stężeniu 0,5-1% przez cały okres wegetacyjny.

 

Osobnym tematem jest dolistne stosowanie wyekstrahowanych kwasów humusowych, które mają funkcję biostymulatorów procesów fizjologicznych, zarówno związanych z fotosyntezą, jak też budowaniem oporności i odporności na stresy, a także procesami regeneracyjnymi po okresach stresów wodnych a nawet chemicznych.

 

Mit trzeci: Produkty zawierające kwasy humusowe nadmiernie zakwaszają lub odkwaszają wodę i glebę”

Kolejny często powtarzany mit wynikający z jednej strony z nazwy substancji – bo przecież „kwasy humusowe” muszą być kwaśne – a z drugiej z faktycznego, niekiedy wręcz zasadowego odczynu stosowanego preparatu humusowego.

Po pierwsze: określenie „kwasy humusowe” ma charakter – powiedzmy – chemiczny, a nie praktyczny. Nazwa odnosi się do charakteru budowy cząsteczek i obecności grup kwasowych (głównie karboksylowych i fenolowych), które nadają im określone właściwości chemiczne. Nie oznacza to jednak, że gotowy preparat jest silnie kwaśny, ani że po zastosowaniu będzie on zakwaszał glebę. Wręcz przeciwnie większość preparatów zawierających kwasy humusowe w wyniku kondycjonowania ma odczyn mniej lub bardziej zasadowy (np. pH Carbohumic’u wynosi 8-10). Dzięki temu substancje te są stabilne, dobrze rozpuszczalne i nie powodują zakwaszania środowiska glebowego.

Po drugie: producenci, zwłaszcza borówki amerykańskiej, obawiają się, że stosowanie kwasów humusowych o wyższym pH podniesie odczyn wody wykorzystywanej do fertygacji, co w konsekwencji podniesie im pH gleby. W praktyce takie obawy są nieuzasadnione. Przeciwnie – kwasy humusowe działają buforująco na odczyn gleby a ich obecność w glebie stabilizuje odczyn chroniąc przed drastycznymi zmianami oraz zasoleniem. Wyniki badań jednoznacznie wskazują, że kwasy humusowe ograniczają gwałtowne zmiany pH i poprawiają warunki funkcjonowania systemu korzeniowego oraz mikroorganizmów glebowych. Warty podkreślenia jest wynik badań mówiący, że Carbohumic filtrowany (187 mesh) stosowany w zalecanym stężeniu, tj. 1-3%, na pewno nie powoduje wzrostu pH wody ani gleby. Nawet jeśli po dodaniu preparatu do zbiornika odczyn cieczy fertygacyjnej ulegnie niewielkiej zmianie (o dziesiąte części jednostki pH), po zaaplikowaniu do gleby zostaje to natychmiast zneutralizowane pojemnością buforową samego podłoża. Kilkaset litrów roztworu nie jest w stanie zmienić odczynu kilku tysięcy ton gleby przypadających na hektar. O odczynie gleby decydują przede wszystkim jej właściwości chemiczne, skład mineralny oraz wieloletni bilans nawożenia i wapnowania, a nie jednorazowe podanie preparatu humusowego. Zdecydowanie ważniejszym zabiegiem po stronie producentów jest zbadanie odczynu wody stosowanej do fertygacji, gdyż ponad 75% źródeł wody wykorzystywanej w rolnictwie to woda o nadmiernej twardości, wysokim pH oraz dużej zawartości wapnia i żelaza. W takich przypadkach konieczne może być jej zakwaszanie do pożądanych wartości przy stałych zabiegach nawożeniowych.

 

Mit czwarty: „Im więcej kwasów humusowych, tym lepszy będzie efekt”

To stwierdzenie jest tylko częściowo prawdziwe. O skuteczności wszelkich preparatów humusowych decyduje nie tylko ilość zastosowanej substancji, ale przede wszystkim skład substancji humusowych, sposób aplikacji, warunki środowiskowe oraz fizjologia pobierania przez roślinę.

Aplikacja doglebowa – większa ilość humusów z zasady oznacza lepszy efekt

W przypadku stosowania doglebowego kwasy i inne substancje humusowe oddziałują przede wszystkim na środowisko glebowe. Z tego względu wyższe dawki, stosowane zgodnie z naszymi zaleceniami i odpowiednio rozcieńczone, mogą przynieść większe korzyści, szczególnie na glebach ubogich w materię organiczną lub silnie zdegradowanych. W praktyce ograniczeniem nie jest sama ilość substancji humusowych, lecz możliwość ich równomiernego rozmieszczenia w strefie korzeniowej. Dlatego tak istotna jest odpowiednia ilość wody podczas aplikacji, która umożliwia dotarcie produktów humusowych w głębsze partie gleby.

Aplikacja dolistna – więcej nie znaczy lepiej

Inaczej wygląda sytuacja podczas oprysku nalistnego. W tym przypadku mamy ograniczenia fizjologiczne, ponieważ kwasy humusowe muszą zostać pobrane przez powierzchnię liścia (aparaty szparkowe oraz kutykulę) co zależy od dobrej ich rozpuszczalności. Wyekstrahowane kwasy humusowe są dla roślin zielonych biostymulatorami, a zbyt wysokie ich stężenie może wręcz przestymulować roślinę. Słabiej rozpuszczalne substancje humusowe pozostają na liściach, ostatecznie trafiając do gleby jesienią razem z nimi lub po zmyciu przez deszcz. Warto zatem rzeczywiście stosować jedynie zalecane ilości odpowiadające potrzebom roślin. Dlatego w zabiegach dolistnych zdecydowanie korzystniejsze jest stosowanie niższych stężeń, ale częściej, niż jednorazowe wykonywanie bardzo skoncentrowanych oprysków.

 

Mit piąty: „Każdy płyn z etykietą „humus” to jedno i to samo – działa identycznie”

Choć wiele preparatów określanych jest wspólną nazwą „kwasy humusowe” lub „produkty humusowe”, w praktyce mogą one drastycznie różnić się jakością, skutecznością oraz przeznaczeniem. O ich wartości decyduje nie tylko zawartość kwasów humusowych, ale również rodzaj surowca, z jakiego zostały uzyskane, sposób ekstrakcji oraz czystość produktu końcowego. Podstawowym czynnikiem jest bezdyskusyjnie rodzaj wykorzystanego surowca do ekstrakcji. Najwyższą zawartością biologicznie aktywnych substancji humusowych charakteryzuje się leonardyt/lignit – naturalnie utleniony młody węgiel brunatny będący źródłem kwasów humusowych o optymalnej strukturze chemicznej. Zupełnie inne właściwości mają preparaty produkowane z torfu, borowiny, kompostów, obornika, drewna, wermikompostów (biohumus) czy kredy jeziornej, gdzie udział aktywnych frakcji humusowych bywa znacznie niższy a ich struktura chemiczna nie umożliwia wydajnej chelatacji makro- i mikroelementów.

Podstawowe znaczenie ma rzeczywista zawartość substancji humusowych i ich charakter. Dwa preparaty mogą wyglądać podobnie, mieć zbliżoną lepkość czy barwę, a jednocześnie zawierać zupełnie inną ilość wartościowych kwasów humusowych. Dlatego porównywanie produktów wyłącznie na podstawie ceny za litr z zasady prowadzi do błędnych wniosków. Wiarygodnym i miarodajnym parametrem jest koszt dostarczenia określonej ilości wartościowych kwasów humusowych na hektar. Warto w tym miejscu również zwrócić uwagę na proporcje poszczególnych frakcji substancji humusowych. Kwasy fulwowe są lepiej rozpuszczalne i łatwiej przemieszczają się w glebie stymulując rozwój korzeni, kwasy huminowe odpowiadają za biostymulację części zielonych a także za poprawę właściwości gleby, natomiast nierozpuszczalne huminy budują trwałą pojemność sorpcyjną gleby stanowiąc najbardziej stabilną frakcję materii organicznej glebowej.

Poruszaliśmy szerzej ten temat w jednym z wcześniejszych opracowań Strefy Wiedzy.

 

Mit szósty: „Opryski nalistne kwasami humusowymi są nieskuteczne”

Założenie, że kwasy i inne substancje humusowe działają wyłącznie po zastosowaniu do gleby, jest błędne. Bezwzględnie największy potencjał substancje humusowe wykazują podczas aplikacji doglebowej, są to jednak procesy długotrwałe, zachodzące stopniowo, których efekty najczęściej obserwuje się po kilkunastu dniach, a pełne korzyści ujawniają się często dopiero po kolejnych tygodniach lub sezonach. Jednak aplikacja dolistna – zwłaszcza wyekstrahowanych kwasów humusowych – może być bardzo przydatna.

Odpowiednio przygotowane preparaty – w naszej gamie jest to Carbohumic CALBOR i Carbohumic MAXI PLUS – mogą być pobierane przez liście i wspierać metabolizm roślin, szczególnie w okresach intensywnego wzrostu lub stresu wywołanego suszą, niską lub wysoką temperaturą, czy uszkodzeniami mechanicznymi lub chemicznymi. Efekt polega na okresowym, trwającym kilkanaście dni, wsparciu procesów fizjologicznych zachodzących w roślinie, w krytycznych fazach jej życia. Ta biostymulacja może dotyczyć zarówno procesów produkcyjnych – fotosyntezy – jak również procesów regeneracyjnych, a także poprawy oporności i odporności na warunki stresowe.

 

Dodatkową zaletą zabiegów dolistnych jest możliwość łącznego stosowania kwasów humusowych z nawozami makro- i mikroelementowymi, czy innymi preparatami biologicznymi, zarówno mikrobiologicznymi jak i biostymulującymi. Dzięki właściwościom kompleksującym mogą one poprawiać stabilność i przyswajalność składników innych produktów w cieczy roboczej oraz ułatwiać ich wykorzystanie przez roślinę, zwiększając efektywność całego zabiegu. Jest oczywiste, że nalistna aplikacja niewielkich, liczonych w gramach ilości kwasów humusowych nie może odbudować struktury gleby, zwiększyć zawartości materii organicznej ani pobudzić życia biologicznego w ryzosferze. Z tego względu oba sposoby stosowania – dolistnie i doglebowo – należy traktować jako wzajemnie uzupełniające się elementy technologii węglowej.

 

Mit siódmy: „Stosowanie kwasów humusowych może spalić lub przenawozić rośliny”

To przekonanie nie znajduje żadnego potwierdzenia w mechanizmie działania kwasów humusowych. Czyste kwasy humusowe nie są nawozem mineralnym i nie dostarczają składników pokarmowych w stężeniach mogących wywołać zasolenie, fitotoksyczność czy efekt „spalenia” roślin. Są naturalnymi związkami organicznymi występującymi w każdej żyznej glebie i odgrywają rolę regulatorów procesów zachodzących w strefie korzeniowej. Ich działanie polega na poprawie właściwości fizycznych, chemicznych i biologicznych gleby oraz zwiększeniu efektywności pobierania składników pokarmowych. Same w sobie nie powodują uszkodzeń systemu korzeniowego ani nekroz liści typowych dla nadmiernych dawek nawozów mineralnych, czy niektórych nawozów dolistnych. Przedawkowanie kwasów humusowych w zastosowaniach dolistnych nie powoduje uszkodzenia roślin. Natomiast zawsze warto zwrócić uwagę z czym łącznie kwasy humusowe aplikujemy.

Źródłem tego mitu może być fakt, że część preparatów humusowych dostępnych na rynku nie zawiera wyłącznie substancji humusowych, gdyż są celowo wzbogacane w składniki nawozowe, aby połączyć działanie biostymulujące z efektem odżywczym. Producenci często wzbogacają kwasy humusowe w azot, potas, mikroelementy lub inne składniki nawozowe, aby uzyskać szybki, dobrze widoczny efekt zieloności roślin. W takich produktach ryzyko uszkodzeń roślin wynika nie z obecności kwasów humusowych, lecz z wysokiego stężenia związków nawozowych lub niewłaściwie wykonanej aplikacji. Im większy udział nawozów mineralnych w formulacji, tym większe znaczenie ma stężenie cieczy roboczej jak i temperatura podczas zabiegu, czy faza rozwojowa roślin.

 

Mit ósmy: „Kwasy humusowe zagrażają środowisku i zanieczyszczają wody”

Kwasy humusowe są naturalnym produktem przekształcania materii organicznej, niezbędnym składnikiem każdej żyznej gleby i od milionów lat warunkują prawidłowy obieg materii organicznej w przyrodzie. Nie są substancjami obcymi dla środowiska, lecz jednym z podstawowych elementów decydujących o jego prawidłowym funkcjonowaniu. Zatem wręcz przeciwnie – jedną z najważniejszych właściwości kwasów humusowych jest zdolność do oczyszczania środowiska glebowego i wodnego. Dzięki licznym grupom karboksylowym i fenolowym tworzą trwałe kompleksy z wieloma zanieczyszczeniami, ograniczając ich przemieszczanie się w profilu glebowym oraz ich dostępność biologiczną.

 

Kwasy humusowe skutecznie wiążą między innymi:

  • metale ciężkie, takie jak kadm, ołów, rtęć, chrom czy nikiel,
  • pozostałości i metabolity środków ochrony roślin,
  • nadmiar niektórych jonów metali buforując ich biodostępność,
  • większość związków organicznych o charakterze toksycznym.

Dzięki temu ograniczają ich rozpuszczalność w glebie i wymywanie do wód gruntowych zmniejszając ryzyko pobierania przez rośliny. W praktyce pełnią funkcję naturalnego filtra chemicznego, który stabilizuje środowisko glebowe i poprawia jego odporność na zanieczyszczenia. Zatem im więcej stabilnej materii humusowej znajduje się w glebie, tym większa jest jej zdolność do samooczyszczania. To właśnie substancje humusowe odpowiadają za wiązanie większości zanieczyszczeń wynikających z działalności człowieka.

Równie istotny jest wpływ na gospodarkę azotem. Poprawiając pojemność sorpcyjną gleby oraz aktywność biologiczną, kwasy humusowe ograniczają straty składników pokarmowych, w tym tworzenie i wymywanie azotanów do wód gruntowych. Większa ilość azotu pozostaje w dyspozycji organizmów glebowych i systemu korzeniowego roślin, co jednocześnie zwiększa efektywność nawożenia i zmniejsza presję na środowisko.

Nie bez powodu substancje humusowe znajdują zastosowanie również poza rolnictwem. Wykorzystuje się je między innymi w technologiach np.: rekultywacji gleb zdegradowanych, remediacji terenów zanieczyszczonych metalami ciężkimi, żywienia zwierząt – czy nawet ludzi – oraz oczyszczania ścieków przemysłowych. Ich zdolność do wiązania zanieczyszczeń jest od wielu lat wykorzystywana w inżynierii środowiska. Kwasy humusowe nie są więc źródłem zanieczyszczeń, są jednym z najważniejszych naturalnych mechanizmów chroniących glebę i wodę przed zagrożeniami ze strony zanieczyszczeń.

 

Mit dziewiąty: „Kwasy humusowe można łączyć praktycznie ze wszystkim”

Choć preparaty humusowe bardzo często stanowią wartościowy dodatek do produktów biologicznych czy nawozowych, błędem jest przekonanie, że można je bezpiecznie łączyć z każdym produktem, czy substancją, bez wcześniejszego sprawdzenia ich kompatybilności.

Pierwsza kwestia, kwasy humusowe są najbardziej stabilne przede wszystkim w środowisku obojętnym i zasadowym. W przypadku silnego zakwaszenia cieczy roboczej dochodzi do zmiany ich rozpuszczalności. Przy zbyt mocnym obniżeniu pH cząsteczki kwasów humusowych tracą ładunek odpowiedzialny za ich rozproszenie w roztworze i zaczynają się ze sobą łączyć. W efekcie powstaje charakterystyczny ciemny osad lub kłaczki, które mogą zatykać filtry, przewody oraz rozpylacze opryskiwacza. Ryzyko takie pojawia się przede wszystkim podczas mieszania ze stężonymi preparatami o bardzo kwaśnym odczynie, niektórymi nawozami dolistnymi, regulatorami pH lub środkami ochrony roślin. Problem nie wynika z toksyczności mieszaniny, lecz z utraty rozpuszczalności przez kwasy humusowe.

Należy również pamiętać, że nawet jeśli nie dochodzi do wytrącenia osadu, obecność kwasów humusowych może wpływać na właściwości fizykochemiczne i biologiczne cieczy roboczej. Zmiany fizyczne jak i chemiczne mogą oddziaływać na stabilność niektórych formulacji środków ochrony roślin. W zbiorniku opryskiwacza może dojść do tego, że część substancji aktywnych zostanie związana trwale przez kwasy humusowe lub zmieni swoje właściwości. Nie oznacza to, że mieszanina zawsze będzie tracić skuteczność działania, lecz że nie należy zakładać kompatybilności z każdym fungicydem, herbicydem, czy insektycydem bez wykonania próby mieszalności.

Tematykę zasad mieszalności różnych substancji z kwasami humusowymi poruszyliśmy w osobnym artykule w Strefie Wiedzy.

 

Mit dziesiąty: „Kwasy humusowe nadają się tylko do gleb nieurodzajnych, zdegradowanych, lekkich lub ciężkich”

W rzeczywistości nie istnieje typ gleby, który nie korzystałby z obecności substancji humusowych. Różni się jedynie mechanizm działania i korzyści, jakie przynoszą. Na glebach lekkich, piaszczystych substancje humusowe w każdej formie bardzo wyraźnie zwiększają pojemność wodną oraz pojemność sorpcyjną. Zmniejszają także nadmierne przewietrzanie gleb, co poprawia gospodarkę wodną. Dzięki temu gleba dłużej zatrzymuje wodę i składniki pokarmowe, ograniczając ich wymywanie oraz poprawiając warunki wzrostu roślin w okresach suszy. Na glebach ciężkich i ilastych ich rola jest zupełnie inna. Substancje humusowe wspomagają tworzenie trwałej struktury gruzełkowatej, co zapewnia tworzenie por glebowych i przestrzeni kapilarnych, które poprawiają napowietrzenie oraz przepuszczalność gleby, ułatwiają rozwój systemu korzeniowego i ograniczają zaskorupianie powierzchni. W obu przypadkach substancje humusowe zbliżają glebę do strukturalnego optimum, co więcej wzrasta kompleksowa aktywność biologiczna gleby, poprawia się efektywność wykorzystania nawozów oraz zwiększa się zdolność gleby do magazynowania składników pokarmowych. To właśnie dlatego zawartość próchnicy jest uznawana za jeden z najważniejszych wskaźników żyzności niezależnie od rodzaju gleby.

 

Nawet gleby bardzo żyzne nie są wolne od utraty materii organicznej. Każdego roku część próchnicy ulega naturalnej mineralizacji – jest rozkładana przez mikroorganizmy do dwutlenku węgla, wody i prostych związków mineralnych. Proces ten zachodzi nieprzerwanie i dodatkowo przyspiesza pod wpływem intensywnej uprawy, wysokich temperatur, nadmiernego napowietrzania gleby oraz ograniczonego dopływu świeżej materii organicznej. Dlatego stosowanie preparatów humusowych jest nie tylko sposobem na ochronę i poprawę żyzności gleb słabych i zdegradowanych. W wielu gospodarstwach ich równie ważną rolą jest utrzymanie obecnego poziomu żyzności i spowolnienie procesu stopniowej utraty próchnicy. Dodatek substancji humusowych dla gleby jest porównywalny z prawie dziesięciokrotnie większymi ilościami dojrzałej materii organicznej przy jednoczesnej stymulacji rozwoju życia glebowego uruchamiając „efekt kuli śniegowej”, gdzie nawet niewielki dodatek powoduje duże zmiany w przyszłości. Podobnie jak regularnie serwisuje się sprawną maszynę, tak samo warto systematycznie dbać o glebę, zanim pojawią się pierwsze oznaki jej degradacji i problemy z tym związane. Często towarzyszy temu erozja gleby powodowana przez spływ wody z opadów burzowych jak również erozja wietrzna, szczególnie niebezpieczna w okresach suszy. Gleby zasobniejsze w materię organiczną lepiej bronią się przed każdym rodzajem erozji. Znacznie łatwiej jest utrzymać wysoki poziom żyzności gleby niż odbudować go po wielu latach intensywnego użytkowania, więc najlepszym momentem na odbudowę próchnicy jest czas, kiedy jej niedostatek nie zagraża jeszcze ekonomii produkcji.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry